O mnie i o blogu

Jestem szczęśliwym ojcem i  mężem. Do tego zajmuję się finansami od 2003 roku, kiedy to „przypadek” (dziękuje Ci Anzelm) sprawił, że trafiłem do Citibanku jako doradca:). Następnie zdecydowałem, że chce wziąć odpowiedzialność za innych ludzi no i zostałem managerem:), a potem mnie wywalili! Potem pracowałem na stanowisku managera w innym banku i też mnie wywalili:)

Co ciekawe zawsze chciałem się uczyć i rozwijać dlatego pierwszy zgłaszałem się do każdego szkolenia -zarówno jako uczestnik, a potem jako prowadzący.

Własną firmę założyłem po raz drugi w 2008 roku. Myślę, że zawsze chciałem być swoim szefem jednak do tego trzeba dorosnąć i ja wciąż dorastam!

Jak widzicie nie mam na koncie samych sukcesów, gdyż bez tych porażek pewnie byłbym „szczęśliwym” pracownikiem korporacji z dobrym ubezpieczeniem prywatnym,samochodem, komputerem i telefonem służbowym .

TO SĄ ZŁOTE OBRĄCZKI KORPORACJI!!!

Od kiedy zająłem się kredytami zawsze nurtowało mnie pytanie:

Jak klient może sprawdzić czy doradca jest jego sojusznikiem czy też interesuje go tylko jego plan, premia lub awans?

Rok temu mnie olśniło, jednak nie byłem jeszcze gotów aby uwierzyć, że rozwiązanie jest takie proste.

Zacząłem więc od rozmów z kolegami po fachu i ludźmi biznesu z którymi miałem kontakt. Okazało się, że ci pierwsi odwodzili mnie od mojej tezy i udowadniali mi, że nie mam racji. Oczywiście koronnym argumentem był stwierdzenie: „Gdyby to było takie proste to wszyscy by tak robili” oraz „Klient się na to nie zgodzi”.

Co ciekawe ci drudzy słysząc o mojej idei zaczynali się zastanawiać i po wyjaśnieniu na przykładzie  zapalali się do mojego pomysłu!

Ta teza brzmi następująco:

Lojalny  i tańszy będzie ten doradca, komu Ty zapłacisz BEZPOŚREDNIO!

Dlatego od jakiegoś czasu zdecydowałem doradzać w sprawach finansowych idąc pod prąd!

Oznacza to, że mój klient płaci mnie bezpośrednio a ja w jego imieniu negocjuję z bankiem najlepsze dla niego warunki jego kredytu:).

Cały rynek włączając w to wielkich brokerów kredytowych bierze wynagrodzenie od banków. Więc sami sobie odpowiedzcie na pytanie:

Kto płaci im za lojalność?

 

Teraz opowiem dlaczego zdecydowałem się pisać bloga.

Zainspirowała mnie moja żona.  Jest dla mnie od kilku lat wyśmienitą „łowczynią” ciekawych blogów o różnej tematyce od parentingowej poprzez kulinarną a kończąc na modowych i lifestylowych.

Czytając z nią różne blogi zdałem sobie sprawę, że to najlepszy sposób na dotarcie do wielu ludzi i pokazanie im alternatywy podczas podejmowania decyzji finansowych! Jestem ciekaw Twojej Opinii o moim blogu!

Jakie jest Twój pogląd na ten temat będę wdzięczny Ci za podzielenie się nim  ze mną jak i z innymi czytelnikami.

Rozpoczynając przygodę z blogiem postanowiłem omawiać w nim różnego rodzaju tematy związane z finansami zarówno domowymi jak i firmowymi. Będę  w prosty sposób opowiadał zarówno o kredytach jaki i o sposobach w jaki ja inwestuję lub moi znajomi. Postaram się dostarczyć Ci pomysłów i motywacji jak Ty możesz poprawić swoją sytuację finansową. Na moim przykładzie będziesz mógł śledzić jak rozwijam mojego bloga, kto mi w tym pomaga ale też jakie popełniam błędy.

Polecę Ci książki które czytam i opiszę co mnie w nich interesuje i inspiruje.

Zamieszczę relacje z konferencji w których uczestniczę i dzięki którym poznaje nowych i ciekawych ludzi oraz dzięki którym się rozwijam.

Dla rozluźnienia, bo przecież nie tylko finansami człowiek żyje opowiem Ci o moich refleksjach dotyczących spraw z codziennego życia.

Planuje również pokazać jakich gadżetów używam w pracy i co jak wykorzystuję:)

Dla zainteresowanych wspólnymi projektami stworzyłem specjalnie zakładkę Smart Money. W niej znajdziecie informacje o inwestycjach w jakich możecie wziąć udział. Dzięki nim możecie zaprząc swoje ciężko (a może lekko) zarobione pieniądze do pracy na Waszą korzyść! Zamiast ciągle tylko za nimi gonić!

 

Na koniec, jeśli dobrnąłeś drogi czytelniku lub czytelniczko mam drobna prośbę…. :)

Powiedz o moim blogu najbliższym, wówczas też dołożysz małą cegiełkę do mojej misji!

 

Będziesz mnie mógł zdopingować do jeszcze częstszego pisania umieszczając choćby krótki komentarz pod moimi wpisami.

Na swój użytek możesz wypowiadać się w formie, jaka Ci odpowiada. Ja mam prawo do otaczania się ludźmi sympatycznymi i otwartymi dlatego:

Zastrzegam sobie prawo do blokowania kont i usuwania wszystkich wpisów niecenzuralnych lub „hejtujacych”. Pieniaczom, którzy NIC nie wnoszą do dyskusji mówię NIE!

 

Ważna uwaga: Pamiętaj, że treści zawarte na tym blogu są moimi poglądami na rzeczywistość i nie stanowią „rekomendacji” w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, lub ich emitentów (Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715). Pamiętaj, że sam podejmujesz decyzje finansowe na własną odpowiedzialność.

zdjecie przezroczyste

Dlaczego warto czytać mój blog:

  • Przede wszystkim znajdziesz tu inspirację i inne spojrzenie na otaczająca Cię finansowa rzeczywistość.
  • Tutaj znajdziesz informacje o ciekawej literaturze, która pchnie Cię do życia tak aby na końcu umieć mówić: „gdybym to wiedział to zrobił tak samo!”.
  • Wytłumaczę, dlaczego kredytu możesz użyć jak „żyletki: możesz się nią ogolić albo możesz się nią zaciąć”;
  • Dowiesz się jak wybrać bank i na co uważać przy zaciąganiu kredytu.
  • Nie jestem psychologiem –natomiast podzielę się z Tobą wiedzą na temat psychologii. Jak można ją wykorzystać na co dzień w biznesie w relacjach z bliskimi oraz jak ją wykorzystuję. Co u mnie działa, a co nie.
  • Dowiesz się jak się motywować i że klęska nie oznacza, że coś robisz źle.

Dlaczego postanowiłem blogować:

  • Jak już wcześniej pisałem chcę przekonać Cię do innego podejścia: „tanio –nie znaczy zawsze dobrze; drogo –nie znaczy, że nie warto!”.
  • Chcę zrobić coś dobrego dla tych których jeszcze nie stać na dobrego doradcę!
  • Postanowiłem pomóc zmierzyć się z problemem zadłużenia tym z Was którzy na co dzień uciekają przed podliczeniem swoich długów w obawie przed jeszcze większym zwątpieniem… „-a po co mam to liczyć i tak nie mogę tego spłacić” Wiedz, że zawsze są inne możliwości, które będę z czasem prezentował.
  • Długo myślałem jak można robić coś bezinteresownie dla innych i ta forma jest mi bliższa niż wysyłanie SMS-a „POMOC” i zapominanie o problemie (-przecież pomagam?!) jednak nie angażuje mnie to emocjonalnie, mało tego nie wiem jaka część moich pieniędzy jest faktycznie przekazywana potrzebującym??!